Przejdź do treści

Podsumowanie roku 2021

Dzień dobry w Nowym Roku 2022! Poniżej krótkie podsumowanie tego, co było. Miłej lektury! Działajcie!

To był szalony rok, można by powiedzieć – nawet dwa szalone lata…

[Olga]:

Kwiecień, 2020.

Znajoma z południa Polski skrzyknęła rodziców z klasy swoich dzieci, napisali wniosek do dyrekcji szkoły o niemożliwości zapewnienia dzieciom opieki i tym samym umożliwienia im nauki w domu. Dzieci wróciły do normalnych zajęć pod opieką nauczycieli w swojej szkole. Szybko podpowiadam taką możliwość na forum klasowym w prywatnej szkole, do której uczęszczają moje dzieci. Do grudnia żaden rodzic nie podejmuje tematu, jestem zbywana tekstem: „bądźmy odpowiedzialni, to tylko dwa tygodnie.” Dyrektor świetnie odnajduje się w lekcjach zdalnych, nie zmniejsza czesnego, zmniejsza za to liczbę godzin języka obcego, nie ma zajęć dodatkowych, za wyjątkiem kilku sportowych.

Styczeń, 2020.

Po wigilii klasowej online, moja młodsza córka zaprasza koleżanki z klasy na urodziny. Rodzice wysyłają mi zapytanie o warunki sanitarne panujące w naszym domu. Na urodziny przychodzi jedna dziewczynka, wchodzi z maską, potem ściska ją cały czas w dłoni.

[Monika]:

Październik, 2020.

Po zdalnej lekcji w-fu moje dziecko skarży się na nagły i silny ból kręgosłupa. Pani puściła uczniom filmik z ćwiczeniami. Oglądam nagranie – doświadczona instruktorka pokazuje jak się rozciągać. Nie ma możliwości, aby dziecko bez nadzoru prawidłowo wykonało takie ćwiczenia. Świadomy oddech i napięte mięśnie brzucha to podstawa. Na szczęście mam zaprzyjaźnionego fizjoterapeutę, który pomaga synowi rozluźnić spięte mięśnie i wstawić kręgi na właściwe miejsce. Sytuacja jest opanowana, ale od tego momentu zwalniam dziecko z wfu on-line. Rozmawiam również z nauczycielką. Przestraszyła się. Potem się dowiaduję, że od tamtej pory zmieniła zasady gimnastyki zdalnej. Nie ma już filmików.

Marzec, 2021. Załatwiam synowi korepetycje z matematyki, mimo że wcześniej bardzo lubił ten przedmiot. Teraz ma coraz większe zaległości, stracił zapał do nauki, od miesiąca zbiera same jedynki. Co najgorsze jest zniechęcony, rozdrażniony i apatyczny. Odkrywam, że zamiast słuchać nauczyciela, gra w gry komputerowe. Zaczynam się o niego martwić. Cały czas próbuję znaleźć rodziców, którym przeszkadza zdalna nauka. Mam odpowiednie wzory pism. Moje posty w zamkniętej grupie rodziców (kilkaset osób) zyskują 3 “lajki”. Realnych rozmów i działań – brak.

____________________________

Dokładnie rok temu, na początku stycznia – po bezskutecznej wielomiesięcznej próbie namówienia innych rodziców ze szkoły naszych dzieci, żeby stanąć w ich obronie i stworzyć plan działania nakierowany na jak najszybszy powrót dzieci do normalnych zajęć w szkole, połączony z opieką i wychowaniem – doszłyśmy do jednego wniosku – zaczynamy działać same. Obie pracujące, a przede wszystkim – zatroskane o zdrowie psychiczne dzieci, podjęłyśmy się czegoś, co mogło wydawać się nierealne: stworzenia szkoły swoim dzieciom.

Informację o tym przedsięwzięciu puszczamy wśród znajomych. Część nadal wierzy w „jeszcze tylko dwa tygodnie”, część już powoli zauważa, że te lekcje online są nudne i bez wartości, a ich wersja „offline” wcale nie jest o wiele lepsza. Część rodziców, jak i my, dopiero teraz przeciera oczy i widzi, czego i jak tak naprawdę uczą się dzieci w szkole. Zbieramy grupę i zaczynamy działać. Setki maili pozostających bez odpowiedzi, szukanie nauczycieli, którzy chcą spotykać się realnie, a nie na teams’ach, czy zoom’ie.

Piszemy maile wszędzie, włącznie z prezydentem miasta.

Skutecznie!

Znajdujemy i sprawdzamy nauczycieli. Zaprzyjaźniona organizacja udostępnia nam lokal. Tworzymy nasz Sposób na (otwartą) szkołę.

Kwiecień 2021.

Z dnia na dzień przepisujemy dzieci na edukację domową do jednej z gdańskich szkół. Dwie klasy zaczynają się regularnie spotykać. Z pomocą nauczycieli, w małym gronie nadrabiają cały materiał z tzw. nauki zdalnej.

Już wiemy, że to dobra droga. Wiemy, czego i jak możemy uczyć dzieci i że mamy realny wpływ na to, czego i jak się uczą.

Pojawiają się projekty takie, jak:

-lekcje z prawnikiem,

-laboratorium chemiczne,

-lekcje biologii w terenie.

Nasze działania relacjonujemy na facebook’u i w pewnym momencie zauważamy, że stajemy się najbardziej obserwowaną stroną wśród edukacji alternatywnej w Trójmieście, mimo krótkiego stażu. Dostajemy zapytania o inne klasy, o możliwość dołączenia do naszej społeczności.

Tworzymy fundację, którą sąd rejestruje w ciągu trzech dni mimo, że ma na to aż trzy miesiące. Dzięki temu możemy więcej. Udowadniamy, że nam zależy. Miasto Gdynia pomaga nam wyposażyć nowy lokal, który same w wakacje odgruzowywałyśmy, malowałyśmy i adaptowałyśmy na cele edukacyjne.

Ludzie z całej Polski piszą do nas i pytają się, jak stworzyć taką szkołę. Nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć każdemu. Piszemy poradniki i za cegiełkę na rozwój naszej fundacji, wysyłamy je w świat. Za zgromadzone pieniądze rozwijamy nasz nowy lokal.

We wrześniu startujemy z klasami 1-3 oraz 5, 7 i 8. Nauczyciele zostali z nami z poprzedniego semestru, zaczynamy współpracę także z nowymi osobami. W Dzienniku Gazeta Prawna pojawia się obszerny artykuł o alternatywnych metodach edukacji, w tym długi wywiad z nami.

Pięknie? Tak!

Jest w rzeczywistości? Też jest pięknie. Bardzo pracowicie. Czasem nieprzewidywalnie, czasem nerwowo. Widzimy w tym wielki cel. Wiemy, że to ma sens. Być może kiedyś zaczniemy traktować tę aktywność jako pracę zawodową. Na razie jest to ciężka organiczna praca u podstaw.

Cały czas uczymy się czegoś nowego. Zajmujemy się księgowością, zasobami ludzkimi oraz kontrahentami. Obowiązki związane z naszymi wykonywanymi zawodami odsunęłyśmy na drugi plan.

Cała nasza aktywność związana jest z fundacją, ludźmi wokół niej, zdarzeniami oraz wszystkimi radościami i troskami z tym związanymi. Skupiamy fajne i mądre dzieciaki, z ich rodzicami dobrze nam się współpracuje.

Oczywiście nie zawsze jest idealnie. Kilkoro dzieci odchodzi bez pożegnania w czerwcu, tak po prostu. Ktoś zatrudnia prywatnie naszego nauczyciela. Jest nam przykro, ale wiemy, że nie można oczekiwać wdzięczności. Ot, taki mechanizm w psychologii.

Noce spędzamy na pisaniu projektów, a gdy już uda nam się otrzymać fundusze, na przykład na zajęcia psychologiczne dla naszych dzieci, musimy się z nich rozliczyć. To też robimy nocami…

Odbieramy czasem oskarżenia od znajomych bliższych lub dalszych, że się na tym nie znamy. Że to nie jest szkoła. Że edukacja domowa też tak nie wygląda.

RACJA. Jesteśmy SPOSOBEM NA SZKOŁĘ… Łączymy ze sobą te dwa światy 🙂

Na wychowaniu i opiece nad dziećmi też się „nie znałyśmy”, a jednak się na nie zdecydowałyśmy. Przypominamy że nasi uczniowie są na ED. Edukatorami mogą być rodzice, dziadkowie, sąsiedzi lub … nauczyciele. My nie musimy mieć wykształcenia pedagogicznego. Mamy wspaniałą kadrę, której ufamy.

Zatem nie znamy się na geografii, ale mamy fantastyczną nauczycielkę, która zwiedziła pół świata i potrafi z dziećmi zrobić ciekawe projekty w tym temacie. Tak też jest z polskim, matematyką czy angielskim.

To był szalony rok…

Rok, w którym my, jak i duża część z naszych fundacyjnych rodziców w końcu zauważyła potrzeby swoich dzieci.

Rok, w którym inni nauczyciele postanowili u nas pracować, bo w standardowej placówce nie widzą już takiej możliwości.

Rok, w którym poznałyśmy wielu fantastycznych ludzi i nauczyłyśmy się rozpoznawać prawdziwe zamiary tych mniej nam przychylnych.

Rok, w którym pracowałyśmy po 20 godzin dziennie.

Rok, w którym świat stanął na głowie i musiałyśmy w trudnych warunkach nauczyć się postępować w taki sposób, aby nasze dzieci tej głowy nie straciły.

Rok, w którym na nowo nakreśliłyśmy priorytety i wyszłyśmy daleko ze strefy własnego komfortu.

Wiemy, że właśnie wyjście z tej strefy komfortu zbliża nas do upragnionego celu.

Życzymy Wam, sobie także, aby kolejny rok dał jeszcze większy impuls do zmian na lepsze, stał się fundamentem Nowego – ale tylko według naszych zasad, pragnień i rodzicielskiej troski o dobro najwyższe – dobro naszych dzieci.

Fundacja Sposób na szkołę

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.